Wbrew
pozorom gminne biblioteki bywają- co tu dużo mówić- opasłe. Obrastają tłuszczem w skład którego wchodzą
same sypiące się pozycje. Ale bywa i tak, że na głównej półce prężą się dumnie
nowości wydawnicze lub – uwaga!- pozycje noblistów. I to nie byle jakich, bo jednych
z najnowszych. Tak oto wpadł wy w moje ręce nieco ponad czterystustronicowe „Szelmostwa
niegrzecznej dziewczynki”. Czaiłam się na nie już od dawna, wiec kiedy je zobaczyłam,
bez zastanowienia porwałam je do domu.
W
wieku nastu lat można oszaleć na punkcie dwóch chilijeczek pojawiających się znienacka
w dzielnicy Miraflores w Limie. Tym bardziej, jeśli jest się chłopcem. W sieć
Lily wpada Ricardo, „zabujany na całego”. Chadzają do kina i mimo że nie całują
się tak jak starsze pary, wszyscy myślą, że ze sobą chodzą. Kilka lat później
Ricardo spełnia swoje marzenie i zamieszkuje w Paryżu jako tłumacz. Na jego
drodze staje wciąż ta sama kobieta w
różnych wcieleniach: towarzyszka Arlet, Madame Arnoux, Mrs. Richardson,
Kuriko. On wciąż ją kocha, a ona traktuje go jak rozrywkę. I tak przez
pięćdziesiąt lat. Wszystko byłoby zwykłym romansem, gdyby nie mistrz Llosa,
który przedstawia fragment historii rewolucjonistów peruwiańskich, paryskie
rewolucje lat 60. i lata 70. w Londynie. To wszystko razem daje nam wspaniałą
powieść w stylu Emila Zoli!
Lektura
nie jest łatwa. W drodze ku końcowi na czytelnika czyha pokusa odłożenia
książki ze względu na jej „ciężar”- tradycyjna narracja bywa monotonna. Autor w
opisach jest bezpruderyjny, odsłania całą prawdę o miłości, namiętności i
seksie. Bardzo podobało mi się jego podejście do uniesień duchowych i cierpień,
które było łagodne i pełne subtelności. Llosa wyznaje, że to jego pierwsza
powieść o miłości, jedyna, w której jest ona głównym tematem.
Warto
zwrócić uwagę nie tylko na historię rodem z przyrodniczego programu o
modliszkach ale także na przyjaźń z
tragicznym finałem, która to przewija się przez całe życie Ricarda. Poza tym
bohaterowie Llosy są godni podziwu, bardzo wiarygodni psychologicznie.
Zwłaszcza postać Otility jest stworzona po mistrzowsku i warto wziąć ją na
warsztat analizatorski.
Llosa
zaskakuje mnie po raz drugi swoim błyskotliwym piórem, które szybko wciąga w
nurt wydarzeń. „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki” to jedna z tych książek,
które zostają w pamięci czytelnika na długo. Naprawdę warto zapoznać się z tą
pozycją nie tylko ze względu na ciekawą historię, ale także na kunszt autora.
Jejku,
jak mnie dawno tu nie było! No cóż, mam na swoje usprawiedliwienie tylko to, że
zaczął się dla mnie nowy etap w życiu- liceum. ;) Jak ja kocham nowe
piórniczki, kredeczki (chociaż już jestem na nie trochę za stara), książki i
tym podobne duperele. Znalazłam sobie nawet nowe hobby na tę okoliczność-
zaczęłam pstrykać fotki. No i przy tym zaniedbałam recenzje. Ale od dziś to się
zmienia, i ruszam prężnie do boju! ;)
Recenzja
stara, bo jeszcze z wakacji.


