Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tess Gerritsen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tess Gerritsen. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 września 2010

"Infekcja" Tess Gerritsen

Tytuł: „Infekcja”
Tytuł oryginału: ‘Life Support’
Autor: Tess Gerritsen
Rok wydania: 1997, 2009 w Polsce
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 404
Cena: 29,90 zł
Moja ocena: 4+
Opis:
Na głowę doktor Toby Harper spadło wiele ciężkich problemów. Samotność, choroba ukochanej matki, a także problemy w pracy… Dodatkowo podczas jej dyżuru do izby przyjęć trafia starszy, nagusieńki mężczyzna, z dziwnymi objawami choroby, który po pewnym czasie ucieka ze szpitala. Zanosi się na proces. Jakby tego było mało, pacjentów z podobnym przypadkiem jest coraz więcej i wkrótce okazuje się, że epidemia jest czyimś zamierzonym działaniem…


Jestem zagorzałą fanką Tess Gerritsen i jej thrillerów medycznych, więc kiedy zobaczyłam na półce w Empiku jeszcze nieprzeczytaną książkę, prędziutko ją porwałam. Moją chęć pochłonięcia „Infekcji” zaogniła okładka, która wydaje mi się oszczędna, acz gustowna i dająca wiele do myślenia. Po prostu: intrygująca! Szkoda tylko, że tylna część lektury nie jest już taka „malownicza”, bowiem opis umieszczony przez wydawnictwo Albatros wydał mi się zbyt obszerny i ujawniający szczegóły fabuły. Dlatego postanowiłam, żeby nie odbierać potencjalnym czytelnikom przyjemności, która została mi odebrana, zamieścić swój opis i przestrzec przed przeczytaniem streszczenia z tyłu obwoluty.
Akcja rozwijała się dość wolno, jak na dynamiczną Tess Gerritsen. Z tego co pamiętam z jej poprzednich książek, fabuła już od pierwszej strony była bardzo zajmująca, natomiast w „Infekcji” sprawa ma się nieco inaczej: prolog jest zajmujący, potem następuje dłuuuga przerwa w prędkości wydarzeń, po czym znów jest ciekawie. Biorąc pod uwagę całą książkę, można nazwać ją ciekawą i niezwykle wciągającą (Tess Gerritsen posiada dar, który potrafi w niezwykły sposób zaczarować czytelnika tak, że nie może się on wprost od książki oderwać!). W niektórych momentach moje serce biegło jak szalone i omal nie przegapiłam przystanku autobusowego, przy którym wysiadam! Wprawdzie niektóre elementy, na przykład z kim zwiąże się Toby, były przewidywalne, ale większość była dla mnie zaskoczeniem. Wprawdzie w innych książkach tej autorki poziom zaskoczenia niemal wszystkimi faktami jest większy (mam tu na myśli na przykład „Dawcę”), to w „Infekcji” element ten także występuje.
Fakt pozostaje faktem: w książkach Tess Gerritsen występują podobne do siebie detale, czasami jest ich więcej, niekiedy mniej. A to wątek miłosny, a to zachowanie bohaterów… W „Infekcji” powielony został schemat pani doktor, która jako jedyna odkrywa prawdę i oczywiście nikt jej nie wierzy. Czasami mnie to lekko irytowało, ale biorąc pod uwagę całokształt czytadła, nie rzuca się tak bardzo w oczy i można go znieść.
Pióro pani Gerritsen można określić jako lekkie i przyjemne. Bardzo miło płynęło mi się poprzez „Infekcję” i z zaskoczeniem dobrnęłam do końca. Styl pisarki jest prosty, oszczędny w opisy przyrody, za to dokładny w charakterystyce bohaterów, co wpływa na postrzeganie akcji jako szybkiej przez czytelnika. Bardzo mi podobały mi się opisy chorób, które były wyjaśniane przez bohaterów w dialogach i co najważniejsze- nie wychodziły sztucznie. Z ciekawością śledziłam stawiane diagnoz i przebiegi dolegliwości.
Polecam twórczość Tess Gerritsen dla wszystkich zainteresowanych medycyną i jednocześnie szukających dobrej lektury. Wprawdzie brakowało mi stałych bohaterów pani Gerritsen, to znaczy detektyw Rizzoli i jej przyjaciółki- doktor Isles, ale jakoś to przebolałam. Z pewnością zagłębię się jeszcze dalej w dzieła tej pisarki, mam już na oku „Mumię”, której premiera odbyła się w zeszłym miesiącu. Życzę miłego czytania!