Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Meg Cabot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Meg Cabot. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 sierpnia 2010

"Papla" Meg Cabot

Tytuł: „Papla”
Tytuł oryginału: ‘Queen of Babble’
Autor: Meg Cabot
Rok wydania: 2006
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 285
Cena: około 24 zł
Moja ocena: 5-
Opis:

„Lizzie wybiera się do Europy zobaczyć się z dawno niewidzianym ukochanym. Niestety, spotkanie kończy się zupełnie nieprzewidzianie. Lizzie zamiast w Londynie musi spędzić miesiąc we francuskiej winnicy. Może umili go jej towarzystwo przystojnego syna właścicieli. Ale zdaje się, że już go gdzieś widziała… To z nim zawarła przypadkową znajomość w pociągu- i zdradziła mu swoje największe sekrety. Przecież miała go już nigdy nie spotkać! Skłonność do gadulstwa znów wpędza Lizzie w zakłopotanie. I w kłopoty…”

Jak dotąd byłam sceptycznie nastawiona do książek dla nastolatek, jednak kiedy wybrałam się do biblioteki i byłam zmuszona przez niecierpliwe chrząknięcie pani bibliotekarki porwać pierwszą lepszą lekturę, w moje ręce wpadła „Papla”.  Okładkę skomentowałam krzywym uśmiechem, ale nauczona doświadczeniem starałam się nie zniechęcać. Opłaciło się.
„Paplę” warto przeczytać chociażby ze względu na szczyptę humoru w niej zawartego. Uśmiałam się niesamowicie przy wpadkach głównej bohaterki, choć przyznam, że niektórymi byłam zażenowana. Przeważa komizm sytuacyjny, choć charakterologiczny także jest wyczuwalny. Przyjemna narracja pierwszoosobowa i lekkie problemy głównych bohaterów pozwalają czytelnikowi się odstresować.
 Irytowały mnie niektóre monologi Lizzie, a także wkładki zawierające fragmenty jej pracy licencjackiej na temat historii mody. Niemal wszystkie były ciekawe, jednak nie kiedy przerywały najciekawsze momenty.
Meg Cabot zawarła w tej lekturze wiele „erotyki”, której opisy, powiedzmy sobie szczerze, wywoływały rumieńce na moich policzkach. Dobrze, że autorka nie „owija w bawełnę” zasłaniając się bocianami i innymi, ale po co robi to w tak, miejscami, ordynarny sposób?
Bohaterowie wydali mi się sympatyczni, choć niektórzy papierowi. Z drugiej strony miało to swoje plusy ujawniające się w „lekkości” „Papli”. Główna bohaterka (choć głupiutka) pozyskała sobie moją sympatię, więc ze ściśniętym sercem obserwowałam jej perypetie miłosne i nie tylko.
„Papla” sprawiła, że choć trochę bardziej przystępnie zaczęłam patrzeć w stronę książek dla nastolatek. Po niechęci jaką pozostawiła we mnie Meg Cabot po przeczytaniu „Pamiętników księżniczki” pozostało niewiele. Mam zamiar sięgnąć po następne dwie części „Papli”, o ile znajdę je w mojej bibliotece.