środa, 13 października 2010

"Poczwarka" Dorota Terakowska

Tytuł: „Poczwarka”
Autor: Dorota Terakowska
Rok wydania: 2001 rok
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Liczba stron: 318
Cena: 20-30 zł
Moja ocena: 5-

Gdyby nie olimpiada z języka polskiego, prawdopodobnie nigdy nie sięgnęłabym po „Poczwarkę”. Tematyka zniechęciła mnie już na samym początku- zdawała się być ciężka, patetyczna i pozbawiona najmniejszej nawet nadziei na happy end. Moja intuicja mnie nie zmyliła- „Poczwarka” naprawdę taka jest. Nudna, trudna do przetrawienia i … posiadająca w sobie „to coś”!
Poznajemy rodzinę Myszki w dniu narodzin dziewczynki. Adam jest spełnionym zawodowo biznesmenem, wciąż pnącym się po szczeblach kariery, a Ewa to kobieta jeszcze młoda i piękna, mająca u stóp cały świat. Razem z mężem chadzają na bankiety i przyjęcia na których można spotkać znane osobistości, niekiedy pojawiają się nawet na balach charytatywnych. Mają dom w bogatej dzielnicy urządzony przez najlepszych projektantów wnętrz. Ich dziecko, które ma się pojawić już niebawem także takie będzie. Adam był nieco zawiedziony, że nie urodzi mu się syn, ale córka ostatecznie też może być- zapisze ją na balet, będzie grała na pianinie. Ale dziecko, które przychodzi na świat nigdy nie zagra na żadnym instrumencie, ani nie zatańczy w operze- ba! ono nawet nie będzie w stanie powiedzieć jednego zdania poprawnie! Po przywiezieniu Myszki do domu, nic nie jest już takie, jakie było przedtem. Adam wyprowadza się z sypialni do swojego gabinetu po drugiej stronie domu, jak najdalej od córki. Cała radość Ewy wyparowuje wraz z upadającym domem. A Myszka to spragniona miłości istota z zespołem downa.
„Poczwarka” to opowieść o tym, jak trudno jest kochać niedoskonałość. Miłość wymaga poświęceń i niekiedy tylko egoiści mogą w niej wytrwać (mama Myszki potrzebowała chwili tylko dla siebie, aby nabrać sił do dalszej walki z rzeczywistością i bywało, że udawała głuchą na rozpaczliwe wołania córki o pomoc). Książka Terakowskiej ukazuje złożoność ludzkiej psychiki i uczuć, podkreśla jak cienka jest granica pomiędzy skrajnie różnymi emocjami. Zadziwiające jest jak rozpaczliwie mózg człowieka potrafi się bronić przed niechcianymi wspomnieniami, przykrywając je płachtą fałszu i moim zdaniem autorka „Poczwarki” przedstawiła to równie ciekawie, jak świat wewnętrzny Myszki. Ten ostatni był bogaty i wielowarstwowy. Dzięki jego opisom zaczęłam się zastanawiać na ile dziecko upośledzone w takim stopniu zdaje sobie sprawę, co się wokół niego dzieje i jaki to ma sens. To kolejna zaleta tej lektury- porusza trybiki wrażliwości czytelnika i zmusza do zadania sobie często krępujących pytań.
Jedyne co mnie irytowało w „Poczwarce” to nadmierne nawiązanie do religii. Uważam, że w literaturze motywy religijne są niebezpieczne, ponieważ mogą ujść za banalne i przesadzone. „Poczwarka” nie jest wolna od tego defektu- w świecie Myszki Bóg pełni ważną rolę. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie miejscami irytujące opisy strychu i wydarzeń, które miały tam miejsce. Owszem, niektóre tego typu wtrącenia pozwalały odczuć to, co czuła główna bohaterka, ale mimo wszystko uważam, że było ich zbyt wiele.
Zakończenie „Poczwarki” nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, choć sposób w jaki ujęła to Dorota Terakowska- dobitny i wciskający w fotel. Nie owijała w bawełnę, przedstawiła rzeczywistość bez zbędnych upiększeń, co bardzo jej się chwali!
Ta lektura zrobiła na mnie wrażenie. Wywoływała we mnie wiele uczuć od wzruszenia i współczucia, do obrzydzenia i nienawiści. W miarę zagłębiania się w lekturę, zmieniało się moje zdanie na temat dzieci z DS i ich rodziców. Tę książkę naprawdę warto przeczytać, bowiem poszerza ona horyzonty i nastawia czujnik wrażliwości na zupełnie inną skalę.